W jaki sposób postać czarownicy wpłynęły na rozwój współczesnego społeczeństwa, wykluczenie kobiet czy kapitalizm? Na te pytania stara się odpowiedzieć Mona Challet w “Czarownicach. Niezwycięzona siła kobiet”.
Jest to swego rodzaju opowieść o kobietach niezwykłych, buntujących się trwającym normom i zasadom. Często bezdzietne, niezamężne czy starsze, niekontrolowane przez mężczyzn i mające swoje zdanie często wzbudzały lęk i odrazę.
„Wraz z rozpętaniem polowań na czarownice ta święta mądrość i władza, wcześniej otaczane podziwem i darzone szacunkiem okazały się czymś niebezpiecznym a niekiedy wręcz zabójczym”
Mona Challet zwraca uwagę na to, jak patriarchat nadał czarownicom obraz pełnych zazdrości i zawiści starych kobiet zazdroszczącym młodszym piękna i powodzenia wśród mężczyzn. Krytykuje te antykobiece narracje, przywracając ich herstoryczny, feministyczny obraz.
“Niezależność jest atrybutem wyłącznie kobiet niezamężnych i wdów. Może być ona również sprawowana w domowych pieleszach, pod nosem i brodą męża-mężczyzny. To właśnie symbolizuje fantazja o nocnym locie czarownicy”
Tytułowe Czarownice to także określenie współczesnych kobiety buntujących się kultowi piękna, patriarchatowi czy obowiązkowi macierzyństwa. Autorka rozpracowując tę kategorię, zwracając uwagę także na pozornie drobne gesty – każdy z nich jest swego rodzaju zaklęciem rozpracowującym mizoginię. Czarownice w dużej mierze nie były bowiem ofiarami religijnych fanatyków, a społeczeństw kierowanych mizoginią i strachem przed niezależnością silnych kobiet.
Czarownice. Niezwyięzona siła kobiet zostawiła mnie z poczuciem, że wiedźmy istnieją, żyją wśród nas i mają niezwyciężoną moc ukrytą pod płaszczykiem przyziemności. Można się nimi stać, nauczyć fachu a książkę Mony Challet potraktować jako swego rodzaju almanach wiedzy.
Ola Fido