„Przycięte korzenie. Rany i blizny. I w tych, którzy odeszli, i w tych, którzy zostali.”
Autorka w przejmujący sposób prowadzi nas przez opowieści, pozwalające zajrzeć za kulisy ekologicznych projektów polskich artystek. Poznajemy trudności, z jakimi się mierzyły, ale też dostrzegamy ich czułe spojrzenie na sytuację roślin — bo to one stają się bohaterkami ich działań.
Wraz z autorką wędrujemy przez trudne wspomnienia, przez tematy wykorzeniania, smutku i lęku, które dotykają zarówno osób ludzkich i (nie)ludzkich. Wszystko to działo się — i dzieje nadal — w cieniu nacjonalistycznych polityk, które wciąż pochłaniają setki istnień.
Gaza. Ukraina. Granica polsko-białoruska. Analogie do sytuacji ludzi wyrwanych z korzeniami ze swojej ojczyzny. Wygnanych. Zabitych.
Przyznam szczerze, że rozdział, w którym Anka opowiada o Chwastach Karoliny Grzywnowicz, wywołuje u mnie łzy. Bo choć czytamy o projekcie z 2015 roku, to spod kawałka bieszczadzkiej łąki, przetransportowanej do Galerii Zachęta, wyłania się temat okrucieństwa zbrodni wojennych — skłaniający do refleksji nad tym, do czego prowadzą autorytarne polityki i odbieranie praw każdemu żywemu istnieniu.
Przytaczam oczywiście tylko jeden rozdział, bo nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów książki. Mogę jednak przyznać: Sztuka przetrwania daje mi nadzieję — że pomimo mroku wciąż istnieje ludzka empatia. Że możemy się buntować przeciwko systemowi. Z miłością, uporem aktywistycznym i przeobrażaniem buntu w sztukę zaangażowaną.To książka wyjątkowo poruszająca — nie tylko w kontekście rozpędzonej katastrofy klimatycznej, ale także w obliczu narastającej atmosfery rasizmu, ksenofobii i homofobii. I o tym, że naprawdę możemy się temu przeciwstawić
Mo Tomaszewska