
Chociaż termin artywizm pojawił się w dyskursie dopiero pod koniec lat 90. XX wieku, jego korzenie sięgają daleko w głąb historii. Sztuka zaangażowana oraz feminizmy czerpią z bogatego dorobku kobiet, które działały na rzecz zmiany kilkadziesiąt, sto a nawet kilkaset lat wcześniej – artystek, autorek publikacji o tematyce społecznej, inicjatorek zmiany, a nawet tchnących pewnym mistycyzmem postaci, wokół których narosły legendy. Nasze poszukiwania poprzedniczek bohaterek wystawy zobrazowałyśmy za pomocą kolażu „Prekursorki artywizmu”, poszerzającego zakres tego określenia.
Odwołujemy się do dzieł autorstwa ikon sztuki feministycznej XX wieku, artystek, które w pełni realizowały założenia artywizmu jeszcze przed powstaniem tego pojęcia. Szukamy jego zalążków w pierwszych pismach kobiecych i działaniach emancypantek, nowożytnych tradycjach – a nawet w średniowieczu. Przedstawiamy postaci, które przecierały szlaki, otwierając kobietom nowe możliwości. Zbliżymy się także do teraźniejszości, przypominając o kilku niedawnych, ale znaczących dla krakowskiego środowiska postaciach i wydarzeniach.
Babski comber
Podczas karnawału, okresu świętowania poprzedzającego Wielki Post, tradycyjnie odbywały się ludowe zabawy, będące okazją do zamiany ról społecznych, odwrócenia obowiązujących hierarchii. W tym czasie obowiązywało wyjątkowe przyzwolenie na otwarte szydzenie z władzy, ostre żarty z panującego porządku. Jednym ze zwyczajów wpisujących się w karnawałowy model „światu na opak” był krakowski babski comber, wyjątkowy dzień, w trakcie którego kobiety symbolicznie przejmowały władzę nad miastem.
Pierwsze wzmianki o tradycji pochodzą z przełomu XVI i XVII wieku. W tłusty czwartek krakowskie „baby”, handlarki warzywami, przybierały się słomą, wiórami i starymi worami oraz organizowały się w huczną procesję. Przewodziła jej wybrana specjalnie na tę okazję marszałkini, przed którą prowadzono słomianą kukłę reprezentującą mężczyznę. Uczestniczki wydarzenia bawiły się i zachowywały w sposób, który przez resztę roku nie był akceptowany – przynajmniej w wykonaniu kobiet. Ścigały mężczyzn, zaczepiały ich, porywały do tańca (czasami wielogodzinnego!), przywiązywały powrozami do kłody drewna, brały w niewolę, z której mogli się wykupić pocałunkiem lub opłatą. W kulminacyjnym momencie procesji, uczestniczki combru rozszarpywały niesioną na przedzie kukłę, niczym starożytne menady. Doroczne uroczystości były okazją do wypuszczenia tłumionego przez cały rok gniewu, buntu przeciwko patriarchatowi i odwetu na mężczyznach.
Po zaanektowaniu Krakowa przez Cesarstwo Austrii w 1846 roku doszło do aresztowania kilku biorących udział w procesji kobiet pod zarzutem zakłócania porządku publicznego. Wzmożenie policyjnej kontroli ze strony konserwatywnych władz austriackich przyczyniło się do zaniku tradycji.
Anna Bilińska-Bohdanowicz
W XIX wieku wiele młodych kobiet uczęszczało na zajęcia mające rozwijać ich gust estetyczny w ramach edukacji przygotowującej je do przyszłego życia w roli żony i gospodyni. Należały do nich także lekcje malarstwa. Ich poziom nauczania był jednak daleki od tego, który umożliwiała dostępna wyłącznie dla mężczyzn edukacja na Akademiach Sztuk Pięknych.
Na tym tle wyróżniała się prywatna szkoła prowadzona w Warszawie przez Wojciecha Gersona, otwarta zarówno dla mężczyzn, jak i kobiet. Wśród uczniów uznanego malarza-realisty znalazła się także Anna Bilińska Bohdanowicz. Artystka nie czuła się w pełni usatysfakcjonowana programem nauczania Gersona. Brakowało jej przede wszystkim zajęć z aktu, obowiązkowego elementu edukacji każdego adepta malarstwa, niezbędnego dla opanowania zasad przedstawiania ludzkiej anatomii. Dzięki wsparciu zamożnych przyjaciółek, udało jej się rozpocząć studia w Paryżu w Académie Julian, prywatnej akademii, która była otwarta dla kobiet już od 1880 roku. Studentki miały tam okazję uczyć się malarstwa na najwyższym poziomie pod okiem sławnych malarzy-akademików. Co więcej, mogły uczestniczyć w zajęciach z aktu, na których pozowały dla nich nie tylko kobiety, ale również mężczyźni (dla zachowania przyzwoitości, ubrani w bokserki).
W 1892 roku Bilińska powróciła do Warszawy. Miała zamiar otworzyć w mieście własną szkołę malarstwa, w której polskie kobiety mogłyby kształcić się na najwyższym poziomie, tak, jak w paryskiej Académie Julian. Plany przekreśliła przedwczesna śmierć artystki w 1893 roku.
Narcyza Żmichowska
Pod koniec lat 30. XIX wieku Narcyza Żmichowska, powieściopisarka, poetka i pedagożka, skupiła wokół siebie grupę kobiet o feministycznych poglądach, którą z perspektywy czasu określiła Entuzjastkami. Jej członkinie wspólnie zabiegały o zwiększenie udziału kobiet w życiu publicznym oraz ułatwienie im dostępu do edukacji, pracy i samorealizacji. Prowadziły działalność społeczną, edukacyjną, emancypacyjną i polityczną. Angażowały się również w konspirację na rzecz niepodległości Polski, wierząc, że problem emancypacji kobiet jest związany z emancypacją narodu. Zaangażowanie w kwestię niepodległościową doprowadziło do końca Entuzjastek – wiele z nich zostało aresztowanych w ramach represji po Wiośnie Ludów (1848-1849), a w trakcie powstania styczniowego grupę rozdzielił konflikt. Zarzewiem niezgody były różnice zdań dotyczące zasadności zrywu.
Entuzjastki nosiły krótkie włosy i paliły cygara, przekraczając normy społeczne warunkujące to, jak kobiecie wypada się zachowywać i wyglądać. Wiele z nich nigdy nie wyszło za mąż, przedkładając relacje z kobietami nad społeczne oczekiwanie wejścia w rolę żony i matki. Kierowały do siebie egzaltowane, namiętne i pełne emocji listy. Z dzisiejszej perspektywy możemy domyślać się istnienia między członkiniami grupy homoseksualnych uczuć, ale również zwrócić uwagę na to, jak w swojej działalności antycypowały współczesne pojęcie siostrzeństwa. Entuzjastki łączyła wyjątkowa relacja, określona przez Żmichowską posiestrzeniem – głęboka przyjaźń i bezinteresowne wsparcie. Razem stworzyły wspólnotę, sieć wzajemnej opieki.
Zofia Nałkowska
„Chcemy całego życia!” to okrzyk, którym zaledwie 23-letnia Zofia Nałkowska zakończyła swój referat „Uwagi o etycznych zadaniach ruchu kobiecego”, wygłoszony w trakcie Zjazdu Kobiet Polskich w 1907 roku. Zaznaczając, że nie wypowiada się wyłącznie za siebie, ale także w imieniu innych kobiet z najmłodszego pokolenia, zwróciła uwagę na kwestię nieobecną w dotychczasowych postulatach emancypantek – prawdziwe równouprawnienie nie poprzestaje na równości w dostępie do edukacji i pracy oraz prawach wyborczych. Oznacza ono również równość obyczajową oraz prawo do odczuwania przyjemności.
Wychodząc od wymiaru kobiecego doświadczenia pomijanego przez jej poprzedniczki, Nałkowska krytykowała etykę uznającą czystość za największą z niewieścich cnót, jedyny społecznie akceptowalny wymiar kobiecości, zwracając uwagę, że została ukształtowana przez mężczyzn, bez uwzględnienia kobiecego punktu widzenia. Uznała małżeństwo i prostytucję za dwie strony tej samej monety, rozwiązania często wybierane z przymusu w wyniku braku finansowej niezależności. Elementem całego życia, którego domagała się dla kobiet, miała być możliwość wyboru stylu życia, bez męskiego pośrednictwa i bez podlegania moralnej ocenie – w tym wyboru wolnej miłości i niewiążącego się z prokreacją seksu. Ten wyjątkowo odważny postulat wzbudził kontrowersje nawet wśród emancypantek ze starszego pokolenia, w tym Marii Konopnickiej, która demonstracyjnie opuściła salę, w której odbywało się spotkanie.
Czasopisma kobiece
Prowadzone przez kobiety dla kobiet czasopisma wydawane od drugiej połowy XIX wieku stanowiły alternatywę dla zmaskulinizowanej prasy epoki. Ich autorki nie bały się wykraczać poza to, co tradycyjnie uznawane było za kobiecy obszar zainteresowań, poruszały tematy polityczne, społeczne i emancypacyjne. Dla nas, współczesnych, stały się archiwum kobiecych działań oraz punktów widzenia. Poniżej przedstawiamy wam „Bluszcz” oraz „Ster”, dwa znaczące przykłady pierwszych kobiecych czasopism.
„Bluszcz” był najdłużej ukazującym się pismem kobiecym w Polsce – ukazywał się od 1865 do 1939 roku, z przerwą w latach 1918-1921. Przez niemal cały czas jego funkcjonowania, z wyjątkiem lat 1902–1906, funkcję redaktora naczelnego pełniły kobiety. Pismo wyróżniał ambitny program, obejmujący tematykę kultury i świadomości obywatelskiej, którego celem było krzewienie wartości narodowych w czasie rozbiorów. Początkowo reprezentowało ono konserwatywny światopogląd, przedstawiało kobietę przede wszystkim jako żonę i matkę, której działanie na rzecz sprawy polskiej sprowadzało się do krzewienia patriotyzmu we własnej rodzinie – jako delikatną wić bluszczu, która porastając ruiny niesie nadzieję. Zmiana zaszła w 1906 roku, kiedy redaktorką naczelną pisma została Zofia Seidler. W „Bluszczu” zaczęły pojawiać się wówczas odważniejsze artykuły dotyczące politycznej, społecznej i ekonomicznej sytuacji kobiet.
Program „Steru”, najstarszego feministycznego czasopisma w Polsce, wychodzącego we Lwowie w latach 1895–1897 oraz w Warszawie w latach 1907-1914 był zdecydowanie bardziej radykalny, a w publikowane w nim artykuły były pisane ostrzejszym, bardziej zdecydowanym językiem. Założycielką i redaktorką naczelną pisma była Paulina Kuczalska-Reinschmit, należąca do grupy Entuzjastek. Eseje do „Steru” pisały znane emancypantki, między innymi Eliza Orzeszkowa, Maria Dulębianka i Kazimiera Bujwidowa. Pojawiały się w nim artykuły o charakterze naukowym, społecznym i gospodarczym, a także rubryki literackie oraz poetyckie. W tej ostatniej, poza wierszami debiutantek, pojawiały się także utwory Marii Konopnickiej.
ASP Kraków – pierwsza studentka Zofia Blatrowicz-Dzielińska
Aż do początku XX wieku, mieszkające na terenie Polski kobiety mogły uczyć się malarstwa i rzeźby jedynie w szkołach prywatnych. Problem dostępu do edukacji artystycznej poruszała między innymi Maria Dulębianka, aktywistka i artystka. Konsekwentnie zwracając się z prośbą o zezwolenie na przyjęcie studentek do kolejnych dyrektorów Szkoły Sztuk Pięknych w Krakowie (obecnej Akademii Sztuk Pięknych) – Jana Matejki oraz Juliana Fałata. Drugi z nich wyraził zainteresowanie utworzeniem specjalnej klasy malarstwa dla kobiet, prowadzonej przez Olgę Boznańską lub samą Dulębiankę, jednak jego plan nie doszedł do skutku.
Pierwszą kobietą, której udało się przełamać obowiązujący zakaz przyjmowania kobiet do Akademii, była rzeźbiarka Zofia Baltorowicz-Dzielińska. O jej artystycznym talencie i determinacji świadczy fakt, że udało jej się przekonać nawet Jacka Malczewskiego, znanego przeciwnika dopuszczania kobiet do studiów artystycznych, aby poparł jej starania o przyjęcie do grona studentów. W 1917 roku otrzymała pozwolenie na rozpoczęcie studiów w pracowni Konstantego Laszczki, pomimo nadal obowiązującego zakazu. Nadano jej wówczas jedynie status wolnej słuchaczki, jednak jej działanie miało przełomowe znaczenie – stało się precedensem otwierającym drogę do artystycznych studiów kolejnym artystkom. W następnym roku do grona wolnych słuchaczek dołączyły trzy kolejne kobiety – Iza Polakiewicz, Zofia Rudzka i Janina Reichert. Nieco ponad rok później, 14 grudnia 1918 roku, grono profesorów krakowskiej ASP podjęło decyzję o oficjalnym dopuszczeniu kobiet do studiów. Już w trakcie rekrutacji z 1919 roku, na Akademię przyjęto siedemnaście kobiet, które otrzymały status pełnoprawnych studentek.
Renata Kopyto i Iwona Demko
Od 2015 roku Dzień Kobiet jest świętowany w Domu Norymberskim w Krakowie wernisażami wystaw eksplorujących różnorodne obszary feminizmu. Tworzy je duet kuratorski – Renata Kopyto, kierowniczka Domu Norymberskiego w Krakowie oraz Iwona Demko, profesora krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych.
Inspirację dla pierwszej wystawy z ósmomarcowego cyklu, Krzątaczek (2015) stanowił esej Jolanty Brach‑Czainy Szczeliny istnienia, przedstawiający podejmowanie wysiłku istnienia jako istotę bycia i zwracający uwagę na codzienną pracę podejmowaną przez „zwyczajnych” ludzi. Kolejne wystawy, Gastronomki (2017), Decydentki (2018), Ciałaczki (2020), BlasfemINistki (2022), Herbalistki (2023) i Harowaczki (2025) odnosiły się do kolejnych sfer doświadczenia kobiet – ich pracy, praw, cielesności, relacji z sacrum i z naturą.Serię dopełniają wystawy z cyklu HERstoria sztuki, powstające we współpracy Iwony Demko ze studentkami krakowskiej ASP. W trakcie pierwszych trzech wystaw organizowanych pod tą nazwą (2016, 2019, 2021), artystki zostały zaproszone do podjęcia polemiki z dziełami wykonanymi przez artystów-mężczyzn. Uczestniczki czwartej wystawy (2024) nawiązywały dialog z pracami artystek-kobiet. Najnowsza, piąta edycja cyklu (2026) czerpała inspiracje z działalności niemieckich twórczyń.
Natalia LL
Sztuka konsumpcyjna Natalii LL to rozpoczęty w 1972 roku cykl fotografii i filmów, przedstawiających modelki – sobowtórki artystki spożywające w powolny i sugestywny sposób przywodzące na myśl falliczne skojarzenia artykuły spożywcze takie jak banany, parówki i paluszki. Bohaterki dzieła przyjmują postawę aktywną, bawią się i pokazują swoją przyjemność. Męska seksualność zostaje zredukowana do biernego przedmiotu w ich rękach. Wzrok modelek kieruje się wprost na widza – staje się on obiektem ich spojrzenia. Być może nie sama seksualizacja, ale to, kto tak naprawdę jest jej celem stanowi o sile pracy, pozwalającej jej wzbudzać zaniepokojenie nieprzyzwyczajonych do tego rodzaju przedstawień widzów.
O niesłabnącej aktualności Sztuki konsumpcyjnej świadczy, że potrafiła wywołać skandal nawet po upływie niemal 50 lat od jej powstania. W 2019 roku Sztuka konsumpcyjna oraz Pojawienie się Lou Salome Katarzyny Kozyry, dwie prace ukazujące aktywną i dominującą kobiecą seksualność zostały usunięte z Galerii Sztuki XX i XXI wieku w Muzeum Narodowym w Warszawie przez nowego dyrektora instytucji, Jerzego Miziołka. Decyzja wzbudziła sprzeciw środowiska. Na dziedzińcu przed gmachem Muzeum odbyła się manifestacja – jedzenie bananów w proteście przeciwko cenzurze i nieobecności sztuki kobiet. Bunt przeniósł się również do internetu – w mediach społecznościowych popularność zdobywały zdjęcia z hasztagiem #bananaselfie.
Kinga Nowak
W 2023 roku, Kinga Nowak objęła autorską pracownię na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie – jako dopiero czwarta kobieta w historii uczelni.
Chociaż już w 1925 roku w statucie Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie wprowadzono zapis pozwalający na prowadzenie zajęć artystom bez różnicy płci, jej grono profesorskie było całkowicie zmaskulinizowane jeszcze przez dwie kolejne dekady. Pierwszą kobietą-pedagożką krakowskiej uczelni została Hanna Rudzka-Cybis. Objęcie autorskiej pracowni zaproponował jej Eugeniusz Eibisch, kompletujący w 1945 roku nową kadrę uczelni ze szczególnym uwzględnieniem artystów związanych z nurtem kapizmu. Malarka w chwili objęcia stanowiska nadal była studentką – dyplom ukończenia ASP otrzymała dopiero kilka miesięcy po rozpoczęciu pracy dydaktycznej. Kilka lat później własną pracownię malarską na Akademii zaczęła prowadzić Janina Kraupe-Świderska. Trzecia kobieta otrzymała taką możliwość dopiero po upływie ponad trzydziestu lat, w 1983 roku – była to Teresa Kotkowska-Rzepecka. Na kolejną kobietę kierującą pracownią malarstwa, Kingę Nowak, uczelnia musiała czekać czterdzieśc kolejnych lat.
Dysproporcje płci nadal pozostają widoczne w strukturze Akademii. W 2018 roku kobiety stanowiły 78% osób studiujących na krakowskiej ASP, ale jedynie 34% jej kadry.W ciągu ponad dwustu lat swojego istnienia, nie doczekała się ona rektory – kobiety.
Maria Pinińska-Bereś
„Moja mama wyprała feminizm” wyhaftowała na jednej ze swoich makatek Bettina Bereś, odnosząc się do performance’u swojej matki, Marii Pinińskiej-Bereś – jednej z prekursorek sztuki feministycznej w Polsce, a nawet na świecie.
Pinińska-Bereś po raz pierwszy wykonała Pranie w 1980 roku w galerii ON w Poznaniu. Ubrana w długą, białą suknię oraz różowy fartuch, prała ozdobione malowanymi, różowymi literami tkaniny na tarze, na której dawniej czyściła pieluszki swojej córki. Po rozwieszeniu litery odkryły słowo „feminizm”. Performance zakończyła wywieszając różowy sztandar ze swojego fartucha.
Artystka pokazała rzeczywistą sytuację wielu artystek-kobiet, łączących prace domowe z twórczością artystyczną. Przedstawiona scena przywodzi na myśl jej osobiste doświadczenie. Gdy mąż Pinińskiej-Bereś, Jerzy Bereś, miał możliwość poświęcić się w pełni swojej twórczości, ona łączyła ją z obowiązkami pani domu i matki. Początkowo tworzyła swoje dzieła razem z nim, w pracowni, jednak po czasie przeniosła swoją pracę do przestrzeni mieszkalnej. Jej sztuka aż do niedawna pozostawała w jego cieniu. Była również traktowana mniej poważnie. Kiedy powtórzyła performance Pranie w 1981 roku w trakcie pleneru w Osiekach, artyści z grupy Łódź Kaliska podrzucili do wykorzystywanej przez nią balii swoje brudne ubrania.
Sławomira Walczewska
W 1974 roku 14-letnia Sławomira Walczewska, chcąc dowiedzieć się więcej na temat feminizmu, napisała list do feministycznej filozofki Kate Millett. Zdecydowała się na to mimo słabej znajomości języka angielskiego. Nie mając informacji o adresie teoretyczki, skierowała list do Radcliffe College. W odpowiedzi otrzymała paczkę pełną broszur i publikacji.
Walczewska jest działaczką feministyczną i filozofką, współzałożycielką eFKi, jednej z pierwszych feministycznych organizacji w Polsce po 1989 roku oraz autorką jednego z pierwszych i najważniejszych opracowań historii emancypacji w Polsce – Damy, rycerze i feministki. Kobiecy dyskurs emancypacyjny w Polsce. Autorka udokumentowała funkcjonujące w dyskursie emancypacyjnym napięcia oraz rozwój idei, praktyk i nowych tożsamości płciowych. Zarysowała zmiany w postrzeganiu kobiecej cielesności i seksualności (również tej queerowej), roli kobiety w rodzinie oraz w społeczeństwie. Opisując zmieniające się modele relacji kobiet i mężczyzn, poświęciła szczególną uwagę rycersko-szlacheckiemu etosowi, utrwalającemu podporządkowanie kobiet pod przykrywką męskiej opieki. Pozostał on obecny w społeczeństwie w czasach socjalizmu, a nawet po transformacji.
Walczewska połączyła dokonania emancypantek z działaniami współczesnych feministek, pokazując istniejącą między nimi ciągłość. Pielęgnując pamięć o prekursorkach, podkreśliła zarazem, że za polskim feminizmem stoi wieloletnia tradycja.
Maria Dulębianka
W 1908 roku, z inicjatywy lwowskich sufrażystek, Maria Dulębianka wystartowała w wyborach do Sejmu Krajowego w Galicji. Działaczki wykorzystały w ten sposób prawną lukę – chociaż kobiety nadal były pozbawione prawa głosu, w ustawie o wyborach nie znalazł się żaden zapis, który wprost zabroniłby kandydatury kobiet. Zorganizowały wiec, przedstawiły realny program wyborczy i przeprowadziły pełnoprawna kampanię. Chociaż kandydatura Dulębianki została unieważniona z powodów formalnych, udało jej się uzyskać 511 głosów. Emancypantki nie sądziły, że uda im się wprowadzić do sejmu pierwszą posłankę, jednak zależało im przede wszystkim na zwróceniu uwagi społeczeństwa na kwestię równouprawnienia. Ich cel został osiągnięty – dzięki temu oraz innym aktywistycznym gestom, już 10 lat później, 28 listopada 1918 roku, obywatelki Polski uzyskały prawa wyborcze, a w 1919 roku w sejmie zasiadło osiem kobiet-posłanek.
Jadwiga Andegaweńska
Uniwersytet Jagielloński, najstarsza uczelnia w Polsce, został założony w 1364 roku przez króla Kazimierza Wielkiego. Uczelnia funkcjonowała zaledwie kilka lat, do śmierci swojego fundatora w 1370 roku. Jego następca, Ludwik Węgierski, nie był zainteresowany kontynuacją jej rozwoju. Studia ukończyło zaledwie sześciu studentów. Zapewne Akademia Krakowska pozostałaby jedynie efemerycznym epizodem w historii miasta, gdyby nie zaangażowanie Jadwigi Andegaweńskiej. Szczególne znaczenie miał jej hojny dar – zapis w testamencie, przekazujący cały należący do niej majątek Akademii. Dzięki temu gestowi Uniwersytet Jagielloński mógł zostać ponownie ufundowany w 1400 roku, po śmierci królowej. Majątek Jadwigi pozwolił uczelni na rozwój oraz przyciągnięcie znakomitych uczonych oraz studentów z całej Europy, zapoczątkowując jej złoty wiek.
Izabela Czartoryska
Pierwsze muzeum w Polsce zostało założone przez kobietę – to Świątynia Sybilli w Puławach, wzniesiona przez Izabelę Czartoryską w latach 1798–1801. Jej fronton został opatrzony mottem “Przeszłość – przyszłości”, wyjaśniającym istotę działalności kolekcjonerki – archiwizowanie fragmentów przeszłości, składających się na tożsamość przekazywaną w darze następnym pokoleniom.
Muzeum mieściło prywatne zbiory Czartoryskiej, w skład których wchodziły przede wszystkim pamiątki narodowe. Miało ono stać się miejscem kultywacji pamięci o Polsce w czasie rozbiorów. Znalazły się w nim obiekty należące do znanych Polaków, a nawet ich “relikwie” – między innymi domniemana czaszka Jana Kochanowskiego. Dobierając eksponaty, Czartoryska w sporej mierze kierowała się wywoływanymi przez nie emocjami. Zależało jej przede wszystkim, aby obiekty opowiadały historie i kultywowały pamięć. W filiżance interesowało ją to, że należała do Kary Mustafy i została zdobyta przez Jana Sobieskiego pod Wiedniem, a w krześle – to, że siedział na nim William Shakespeare.
Chociaż termin artywizm pojawił się w dyskursie dopiero pod koniec lat 90. XX wieku, jego korzenie sięgają daleko w głąb historii. Sztuka zaangażowana oraz feminizmy czerpią z bogatego dorobku kobiet, które działały na rzecz zmiany kilkadziesiąt, sto a nawet kilkaset lat wcześniej – artystek, autorek publikacji o tematyce społecznej, inicjatorek zmiany, a nawet tchnących pewnym mistycyzmem postaci, wokół których narosły legendy. Nasze poszukiwania poprzedniczek bohaterek wystawy zobrazowałyśmy za pomocą kolażu „Prekursorki artywizmu”, poszerzającego zakres tego określenia.
Odwołujemy się do dzieł autorstwa ikon sztuki feministycznej XX wieku, artystek, które w pełni realizowały założenia artywizmu jeszcze przed powstaniem tego pojęcia. Szukamy jego zalążków w pierwszych pismach kobiecych i działaniach emancypantek, nowożytnych tradycjach – a nawet w średniowieczu. Przedstawiamy postaci, które przecierały szlaki, otwierając kobietom nowe możliwości. Zbliżymy się także do teraźniejszości, przypominając o kilku niedawnych, ale znaczących dla krakowskiego środowiska postaciach i wydarzeniach.
Wysatwa „Archiwum gestów.Artywizm na rzecz praw kobiet w Polsce” – 11.06-9.07. 2026, Gmach, ul. Starowiślna 87, Kraków