“Spójnia” – Krąg Kobiet, Krąg Polek w Petersburgu

Czego potrzebuje kobieta przecierająca szlaki? Samozaparcie, przekonanie o celowości swojego działania i wewnętrzna siła to nie wszystko. Zwłaszcza obecnie wiemy, jak ważna jest wspólnota i wzajemne wsparcie osób w podobnej sytuacji. Taką wspólnotą uniwersytecką było na początku XX wieku w Petersburgu stowarzyszenie “Spójnia” łączące około 200 studiujących tam Polek. Jakimi drogami podążyły pierwsze akademiczki? Jak wpłynęły na nie ideały wspólnoty z młodości? Zapraszamy na #herstorięwewtorek!

Gdzie zaspokoić głód wiedzy?

Mieszkanki Królestwa Polskiego zdobywały dyplomy najpierw na uczelniach Europy Zachodniej, zwłaszcza Szwajcarii, jak na przykład pierwsza polska dyplomowana lekarka Anna Tomaszewicz-Dobrska.Od 1894 roku jeździły też do Galicji (o pierwszych studentkach Uniwersytetu Jagiellońskiego pisałyśmy w jednej z poprzednich #herstoriiwewtorek). 

Od 1878 roku w Sankt Petersburgu organizowane były tzw. Kursy Bestużewskie – zajęcia uniwersyteckie uprawniające kobiety do wykonywania zawodu nauczycielskiego, ale nie do tytułu naukowego i praw należnych absolwentom wyższej uczelni. Do kształcenia personelu medycznego powołany został w 1897 roku Żeński Instytut Medyczny, zaś w 1903 – Farmaceutyczna Szkoła dla Kobiet. Uniwersytet Petersburski w 1905 roku zezwolił kobietom na uczestniczenie w zajęciach jako wolnym słuchaczkom. Pierwsze 3 dyplomy kobiety zdobyły w 1910 roku. Kobiety mogły wybrać również uczelnie pedagogiczne, artystyczne oraz techniczne.

Czym była “Spójnia”?

Członkinie powołanego w 1909 roku Stowarzyszenia Studentek Polek “Spójnia” stawiały sobie za cel koleżeńską samopomoc kształceniową i materialną, “wyrobienie parlamentarne” czyli umiejętność dyskusji i wystąpień publicznych, “teoretyczne poznanie kwestii kobiecej”, co obecnie możemy nazwać kształtowaniem postaw feministycznch, oraz pogłębianie świadomości narodowej i wiedzy o Polsce u studentek-Polek, które na studia przyjechały z głębi Rosji.

Patrząc na te cele, widzimy wysoką samoświadomość studentek. Mamy z jednej strony siostrzeństwo na poziomie czysto organizacyjnym – wsparcie w trudach uniwersyteckiego życia – jak i zorganizowaną strukturę wspólnego dążenia do celu, jakim było przygotowanie się do działalności publicznej. Służyły do tego 10-12-osobowe kluby na wzór brytyjski – miejsca dyskusji, wygłaszania referatów poświęconych kulturze i bieżącym wydarzeniom, realizujące postulat nauki publicznego zabierania głosu i argumentowania.

Spójnianki w akcji

My mamy teraz kręgi kobiece, mastermindy, bezpieczne przestrzenie – petersburskie studentki-Polki miały tę samą potrzebę wsparcia w realizowaniu swoich celów i wartości. Jak niosły je dalej kobiety, które “Spójnia” ukształtowała? Zobaczmy przykłady!   

Cezaria Baudouin de Courtenay Ehrenkreuz Jędrzejewiczowa – pierwsza profesorka

To ścisła awangarda kobiecej wyższej edukacji na Uniwersytecie Petersburskim – była jedną z trzech pierwszych kobiet, które w roku 1910 otrzymały dyplomy ukończenia wyższych studiów, a to był dopiero początek jej “bycia pierwszą”. W 1929 roku otrzymała pierwszą nominację profesorską dla kobiety w II Rzeczypospolitej. Jako słynna etnolożka i etnografka uważała, że dobry opis zabytku kultury ludowej trafiającego do muzeum jest równie ważny jak kwiecisty artykuł, a niedoceniany. Również – pierwszy taki głos w środowisku.

Kazimiera Iłłakowiczówna – poetka-polityczka

“Iłła” to poetka i tłumaczka, która przełożyła na język polski między innymi “Annę Kareninę” i jej przekład jest uznawany za kongenialy (czyli dorównujący rangą tłumaczonemu dziełu). Jednocześnie była zaangażowana politycznie – w Dwudziestoleciu pracowała jako radczyni w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, a przez 9 lat była osobistą sekretarką Józefa Piłsudskiego. Spójniowy postulat aktywności publicznej realizowała również w swojej poezji, nawet wiele lat po studiach. Fragment jej wiersza, napisanego po wydarzeniach Poznańskiego Czerwca 1956 roku, znalazł się na pomniku:

“…lecz zbryzgano mózgiem bruk

i bruk się wzdyma powoli

[…] krew nie płynie już, już tylko skrzep

rozstrzelano moje serce w Poznaniu”.

Zofia Sadowska – Doktora House polskiej medycyny

Pierwsza lekarka w Petersburgu z tytułem doktora medycyny – i pierwsza kobieta w Rosji, która obroniła doktorat. W “Spójni” kierowała kołem medyczek. 11 listopada 1918 roku jako członkini trzyosobowej delegacji domagała się u Józefa Piłsudskiego nadania kobietom praw wyborczych. W niepodległej Polsce była internistką i diagnostką. Nie dbała o konwenanse, ubierała się po męsku i nie kryła swojej homoseksualności.

Stanisława Adamowiczowa – nigdy nie jest za późno na tytuły

Jedna z założycielek Spójni, przez większość zawodowego była życia związana z Polskim Zakładem Higieny. W Europie Zachodniej i Rosji dowiadywała się o nowych metodach antykoncepcji oraz walki z chorobami zakaźnymi. (Pewne kwestie są zawsze aktualne).

W 1939 roku została wybrana przewodniczącą International Federation of University Women. Jak widać, była wierna ideałowi samopomocy kobiecej, i to na najwyższą, światową skalę! Stopień kandydata nauk biologicznych (odpowiednik doktora) otrzymała w wieku 70 lat na podstawie napisanej wówczas rozprawy, zaś habilitację – w wieku lat 75.

Helena Wiewórska – przetarcie szlaków na wokandzie i w palestrze

Pierwsza adwokatka wpisana na listę palestry, w roku 1925. Czynnie realizowała siostrzeństwo prawniczek, współtworząc Stowarzyszenie Kobiet z Wyższym Prawniczym Wykształceniem. Dziś może nas zainteresować też feminatyw – w artykule z 1928 roku jest nazywana adwokatką.

Znajomość sześciu języków obcych pozwalała jej na czynny udział w międzynarodowych kongresach dotyczących prawa karnego; równolegle do praktyki prawniczej zajmowała się działalnością społeczną, m.in. na rzecz więźniów.

Po jej śmierci w 1967 roku napisano o niej w czasopiśmie “Palestra”:

“Helena Wiewiórska otworzyła kobietom w Polsce drogę do adwokatury. Pomna swego trudnego stażu, niosła zawsze pomoc oraz okazywała zainteresowanie i dużo serca młodszym koleżankom.

Emilia Hiżowa – wojenne kryjówki i kurs konserwacji dla duchownych

Była jedną z pierwszych architektek w niepodległej Polsce. Członkini Stowarzyszenia Architektów RP, z którego wystąpiła w 1937 roku w reakcji protestu przeciwko antysemickim uchwałom zarządu.

Podczas drugiej wojny światowej była szefową referatu mieszkaniowego Rady Pomocy Żydom “Żegota” – zespołu poszukującego lokali dla uciekinierów. Sama uważana była za mistrzynię w projektach specjalnych schronów za fałszywymi ścianami lub w podłodze, umożliwiających przechowywanie Żydów. Udostępniła Żydowskiej Organizacji Bojowej plany kanalizacji Warszawy, umożliwiając tym samym ucieczki z getta.

Wspierała odbudowę powojennej Warszawy. Gdy dowiedziała się o nieumyślnych zniszczeniach zabytków sakralnych podczas prób konserwacji, wywalczyła audiencję u kardynała Stefana Wyszyńskiego i doprowadziła do organizacji kursu konserwacji dla duchownych. Ta kwestia również i dziś jest aktualna i podejmowana w środowisku konserwatorów_ek i historyków_czek sztuki.

Ivy League Polek

W czasie studiów wspierała je jedna organizacja, i może dzięki temu zdobyły umiejętności konieczne, aby w późniejszym życiu zawodowym odważnie realizować swoje indywidualne cele.  

Po wojnie w niepodległej Polsce dawne Spójnianki utrzymywały więzi zarówno koleżeńskie, jak i organizacyjne – przez powołane w 1919 roku stowarzyszenie wychowanek. Część z nich nie miała szans spotkać się na uniwersytecie ze względu na różne daty studiów. Jednak przewijający się w życiorysach wątek studenckiego stowarzyszenia brzmi niemal jak tajne bractwa z Ivy League.

Według przeprowadzonej w 1929 roku ankiety większość z nich pracowała jako nauczycielki i dyrektorki szkół. Były wśród nich również prawniczki, lekarki, jedna wykładowczyni oraz aż sześć radczyń w ministerstwach. Ten dobór zawodów pokazuje nam, że realizowały postulat wpływu na otaczającą rzeczywistość. (Aleksandra Mróz @olka.mroz)

#herstoriawewtorek #dziejesięherstoria