Zofia Kossak-Szczucka wraca na listę lektur

Powieści Zofii Kossak-Szczuckiej znalazły się w najnowszym kanonie lektur szkolnych. Choć nie wszystkie przetrwały próbę czasu, to mogą stać się punktem wyjścia do dyskusji o wolności jednostki i o herstorii.

Debiut

W debiutanckiej powieści „Pożoga” Zofia wykorzystała własne, koszmarne doświadczenia z ucieczki w czasie rzezi na Wołyniu podczas rewolucji październikowej. Wydanie książki umożliwił Tadeusz Starzewski, który był wtedy teściem jej kuzynki, Magdaleny Samozwaniec. Ten stereotypowy „straszny mieszczanin” (opisałam go w #herstoriiwewtorek pt. „Co łączyło mieszczan…”)  zauważył potencjał w kobiecie legitymującej się jedynie domową edukacją, i umożliwił jej karierę literacką. „Pożoga” wzbudziła dyskusje, komentowano opisane wydarzenia i przede wszystkim sposób ich ukazania: bez upiększeń, pisano, że „prawdziwy”.

Twórczość

Drugim wielkim sukcesem była trylogia „Krzyżowcy”. Wtedy chyba po raz pierwszy w polskiej literaturze opisano bohaterów – żołnierzy chrześcijańskich – rycerzy wspólnej sprawy itd. itd. – jak ludzi, ze wszystkimi ich słabościami i błędami. Wojna o miejsca święte okazała się tak samo paskudna jak każda inna. Dziś mamy inną świadomość historyczną i znamy amerykańskie superprodukcje, ale w Dwudziestoleciu Międzywojennym była to zupełnie nowa jakość, i jeszcze z mocnym ładunkiem obrazoburczym. Dodatkowego ciężaru sprawie dodają ówczesne dyskusje o „literaturze kobiecej” (o których pisałam niedawno w #herstoriiwewtorek).

W kanonie lektur

„Krzyżowcy” przeszli pomyślnie próbę czasu, opisy i konstrukcje postaci nadal mogą poruszać czytelników. Mimo tego umieszczenie twórczości Zofii Kossak-Szczuckiej na liście lektur, po przerwie i po niemal stu latach od debiutu, jest zastanawiające. Powieść historyczna więcej mówi o czasach, w których została napisana niż o czasach, które opisuje. Patrząc z tej perspektywy, warto wracać do jej twórczości i poddać ją rzetelnej dyskusji, lub wręcz potraktować jako pretekst do dyskusji o uwspółcześnianiu i zawłaszczaniu historii, o możliwej anachroniczności, o pamięci i historii jako narzędziu polityki i nacisków.

Polityka i decyzje

Polityka upomniała się o Zofię kilkakrotnie. W czasie II wojny światowej działała w konspiracji, była współzałożycielką Rady Pomocy Żydom „Żegota”. Przeszła piekło Pawiaka i Oświęcimia. Miała zostać rozstrzelana, uratował ją prawdopodobnie okup – nie wiadomo. Znamy za to jej straszliwe wojenne doświadczenia: przesłuchania, więzienie, obóz, śmierć syna, a później “propozycję nie do odrzucenia”, czyli de facto nakaz emigracji. Po II wojnie światowej trafiła do Wielkiej Brytanii, gdzie razem z mężem prowadzili farmę w Kornwalii. Podobnie jak jej ojciec – bez sukcesów, za to własnymi, niemłodymi rękoma i po doświadczeniach wojennych. W tym czasie pisała tylko listy – twórczość wymaga siły i tzw. wolnej głowy. Zofia już w młodości znała realia życia na wsi, czym szokowała swoje miejskie kuzynki (czyli Marię Pawlikowską-Jasnorzewską i Magdalenę Samozwaniec). Nie jest to tryb życia, jaki stereotypowo kojarzy nam się z popularną pisarką, dlatego warto przyjrzeć się faktom bez uprzedzeń. Fakt to samotność, wiek 55+, emigracja i trud fizycznej pracy na farmie. Po latach politycznej odwilży z kolei zaproponowano jej powrót do ojczyzny. Czytelnicy na nią czekali. Listy z tego okresu pełne są namysłu i dylematów, jak być sobą – twórczynią – i nie dać się politycznie wykorzystać? Próbowała. Wróciła, wygłaszała odczyty, spotykała się z czytelnikami, napisała monumentalne powieści, do których źródła opracowywał jej drugi mąż, Zygmunt Szatkowski. Jest w nich mniej lekkości, odwagi i wolności, jaką znajdujemy np. w opisach postaw w „Krzyżowcach”.

Antysemityzm

Choć w jej przedwojennych pismach znajdujemy zdania antysemickie, Zofia została odznaczona medalem Sprawiedliwej wśród Narodów Świata m.in. za założenie Rady Pomocy Żydom „Żegota”. Taka informacja budzi dysonans. W czasie wojny nawoływała do przeciwstawienia się złu i pomocy Żydom jako po prostu ludziom. Jest coś zatrważającej w sytuacji, gdy dziś trzeba wyjaśniać takie pobudki: Żydzi to ludzie. Z drugiej strony warto przypominać fakty: przed II wojną światową antysemityzm wśród polskich elit był faktem, pomoc z narażeniem życia podczas wojny – również. Tylko bazując na faktach zamiast na uprzedzeniach i stereotypach, możemy się porozumieć.

Rodzina i realia

Urodzona w 1890 roku Zofia miała szlacheckie pochodzenie. Jej ojciec, Tadeusz, był bratem bliźniakiem malarza Wojciecha Kossaka. Wojciech z rodziną został w krakowskiej willi Kossakówce, Tadeusz (jak przystało na szlachcica) łączył karierę wojskową z zarządzaniem majątkami szlacheckimi – dodajmy, że bez sukcesów. Wojciech ratował brata z finansowych tarapatów. Po I wojnie światowej nabył dla niego majątek na Śląsku Cieszyńskim, w Górkach Wielkich, który jednak z czasem uległ podziałowi i licytacji. Gdy po II wojnie światowej Zofia wraz z mężem wróciła do Polski, zamieszkali w dawnym domku ogrodnika. Zachowały się dokumenty, gdy prosiła władze o dodatkowy przydział węgla, bo marzła wykonując pracę siedzącą przy biurku. 

Muzeum

Możemy zobaczyć to biurko – dziś w domu mieści się jej muzeum biograficzne, świetny przykład lokalnej placówki z działaniami na skalę ogólnopolską, idealnie ilustrujące maksymę „myślisz globalnie – działasz lokalnie”. Związana z Muzeum Joanna Jurgała-Jureczka napisała biografię Zofii Kossak i książki o innych kobietach z rodziny. Łącząc popularyzację z rzetelnym oparciem na dokumentach, w pewnym sensie kontynuuje tradycję Zofii Kossak.

Popularność i harcerstwo

Po licytacji na terenie podzielonego majątku w Górkach Wielkich powstała szkoła instruktorek harcerskich Bucze. Pamiętajmy, że sto lat temu harcerstwo było swoistym przełomem w pedagogice, a instruktorkami często były nowoczesne nauczycielki – jedne z pierwszych kobiet w Polsce z formalnym wykształceniem. Bucze było kuźnią kadr i miejscem, w którym rozmawiano o zmianach w wychowaniu i kształceniu dzieci. Zofia Kossak odwiedzała to miejsce – dawną część majątku ojca – jako znana pisarka i autorka opowiadań „Bursztyny” przybliżających dzieciom polskie legendy. Warto o tym pamiętać w kontekście współczesnych zlotów, festiwali i spotkań organizacji harcerskich z ludźmi kultury i społecznikami.

„Pamiętać w kontekście”

Bohaterowie książek Zofii Kossak stają przed trudnymi wyborami i zyskują, gdy odważą się na wolność i samodzielność w podejmowaniu decyzji zgodnych z ich wewnętrznym przekonaniem. Powieści powstałe w konkretnych realiach politycznych jako zachęta do wolności jednostki – tak, o tym warto rozmawiać, pytanie czy w szkole i czy według pytań z klucza?

ZO-Z

#herstoriawewtorek #dziejesięherstoria