Siostrzeństwo w walce. Rozmowa z „wikipedystką-gangsterką” Iwoną Demko cz.III

To już ostatnia część wywiadu z Iwoną Demko. Zapraszamy do zapoznania się!

A po lekturze nie pozostaje nic innego, jak zapisać się na sobotnie warsztaty z edycji Wikipedii. Bezpośredni link do zapisów tutaj: klik!

Magdalena Lewicka: Mnie pomaga to, że ja tego nie robię na forum w realu, przed publicznością, na którą składają się głównie mężczyźni – robię to – edytuję i komentuję zza mojego komputera, pod nickiem, i mogę się ujawnić, że to jest mój login i mój artykuł, a mogę tego nie robić. Pomaga mi to, że jestem anonimowa. To znaczy, nikt w internecie nie jest anonimowy, ale wykonuję tę całą moją działalność pod przykrywką i czuję się odważniejsza. Czuję inspirację takimi osobami jak ty takimi, które nie dają za wygraną. Może to jest sposób żeby pokazywać, że jest coraz więcej takich kobiet, które nie boją się i chcą działać? Zaczynałam swoją przygodę z Wikipedią od edytonu, od grupy osób, głównie kobiet, wspólnie działających nad pisaniem i ulepszaniem haseł. Ty też zaczynałaś od edytonu. I może to jest właśnie rada na takie sytuacje jak ta związana z usuniętym hasłem. Żeby kobiety czuły się odważniejsze, wiedząc, że mają to wsparcie i widzą, że obok jest koleżanka.

Iwona Demko: I wykształcenie w sobie też umiejętności walczenia o inne, siostrzeństwa w walce. To jest bardzo ważne. Jak ja na akademii miałam jakieś problemy, to nigdy za mną nie stawały koleżanki – walczyli koledzy. To właśnie znowu wynika z socjalizacji. Kobiety mają po prostu wewnętrzny opór przed stawaniem w opozycji. 

ML: A jeśli nawet stają, to jest to duży wysiłek.

ID: Tak. Okupiony stresem. Wiadomo, że mężczyźni też się przy tym stresują, bo moi koledzy też często nie śpią potem po nocach. Ale oni są waleczni, a my jesteśmy czepialskie. To są niuanse, z których my sobie nie zdajemy sprawy, o których nie myślimy, bo żyjemy w świecie, w którym niby jest równouprawnienie. 

ML: To jest bardzo znamienne, na przykładzie tej sytuacji widać, jak bardzo wiedza łączy się z władzą. Wikipedyści dystrybuują wiedzę, mówią nam, gdzie i która może być dostępna, a która nie. Rok Kobiet z ASP ich nie dotyczy, więc dla nich nie jest to ważne, nie jest to pożądana wiedza. Mają władzę i mogą o tym zadecydować. 

ID: Cały czas funkcjonując w różnych miejscach, nauczyłam się, że jeśli my dziewczyny nie będziemy głośno mówić o takich sytuacjach, nic się nie zmieni. Kiedyś tak robiłam, że kiedy przydarzyło mi się coś przykrego, szłam do koleżanki, wygadałam się i było mi lepiej. Ale dopóki będziemy funkcjonowały w tych relacjach tylko między sobą i to co nam się wydarza nie będzie wychodziło poza nas, nic się nie będzie się zmieniało. Musimy się nauczyć, że o tym trzeba mówić – nie tylko do koleżanki. Trzeba o tym napisać, trzeba o tym gdzieś powiedzieć, trzeba pójść do radia, trzeba coś z tym dalej zrobić. Nie podejmując takich działań, nic nie zmienimy, nic się nie wydarzy. Mówię o Wikipedii, bo wiem, że jeśli ja nie zacznę o tym rozmawiać, to się po prostu nie zacznie zmieniać. Społeczność wikipedystów będzie reagowała negacją. Znam ten mechanizm: na początku jest totalne wyparcie, wyśmiewanie, i odrzucenie, ale jednak to procesuje i z tyłu głowy w jakiś sposób zaczyna działać. Pojawiają się chwile zastanowienia. To jest bardzo długi proces. Na żadnym etapie nikt nie przyzna, że miałam rację, ale za jakiś czas ta rzeczywistość zaczyna się zmieniać. I właściwie mi to wystarczy. Nikt nie musi mnie przepraszać. 

ML: Pamiętam, taką sytuację po opublikowaniu jednego z haseł. Pierwszy komentarz otrzymałam od wikipedystki. Pisała, że to super, że dodałam hasło o kobiecie i zasugerowała mi poprawki. Na koniec zaproponowała, że gdybym czegoś nie wiedziała, mogę pisać. To było całkiem coś innego niż się spodziewałam – przyjdzie wikipedysta i powie tu jest źle, tu popraw, gdzie masz obrazki, bo nie załączyłam żadnych. Ta wikipedystka tak przytuliła mnie tym komentarzem i mi się zrobiło od razu lepiej. To ważne, że było więcej kobiet na Wikipedii.

ID: Robię rzeczy zgodne z moją socjalizacją. Lubię robić jak mam pewność, że robię dobrze, nie przekraczam żadnych zasad. W przypadku Wikipedii wiem, że jak nie przekroczę pewnych zasad, nie uzyskam efektu, który chcę osiągnąć. W związku z tym je przekraczam, bo myślę, że może przez jakiś krótki czas, ktoś skorzysta z hasła mojego autorstwa. Chciałabym, aby więcej kobiet edytowało Wikipedię i chciałabym, aby te, które edytują wspierały się.

ML: Warsztaty, które organizujemy 5. lutego mogą być bardzo dobrą okazją, żeby łyknąć przynętę edytowania Wikipedii. Nie trzeba być informatyczką, nie trzeba być specjalistką, wszystkiego można się dowiedzieć z innych źródeł i je przytoczyć. Kiedyś edytor kodu źródłowego był odstraszający i sprawiał wrażenie narzędzia, którego obsługa jest skomplikowana, ale aktualny edytor wizualny wygląda jak zwykły edytor tekstu. Hasło nie musi być idealne, bo zawsze ktoś może edytować.

ID: Normalnym jest popełniać błędy, normalnym jest czegoś nie wiedzieć. Jak się wydaje książkę, to po opublikowaniu trudno ją poprawić. Można przygotować drugie wydanie. Wikipedia jest idealnym miejscem, żeby popełniać błędy, bo łatwo je można poprawić.

ML: Dziękuję za rozmowę.